-Babciu..a jaki był dziadek?
-... - po chwili przerwy kobieta odpowiedziała - był wspaniały kochanie.
-Opowiesz mi jak się poznaliście ?
-...no nie wiem... masz dopiero 11 lat...
-babciu proszę!
-No dobrze... więc poznaliśmy się w grudniu tuż przed wigilią...było zimno, a ja błąkałam się sama po ulicy..
-Nie miałaś domu ? - wtrąciła wnuczka.
-Niestety nie ... moja mama było alkoholiczką... nie kochała mnie ...i nie chciała mnie przyjąć do swojego domu...
-Przykro mi babciu..
- ... mam opowiadać dalej ?
-taak - powiedziała 11-latka i usiadła na dywanie.
-Więc błąkałam się po ulicy. Nie miałam ładnych rzeczy, telefonu, nikt nie chciał mi pomóc. Usiadłam bez silnie na ośnieżoną ziemię...aż w końcu zobaczyłam mężczyznę. Miałam wtedy 20 lat, a on nie wyglądał na więcej niż 22. Miał brązową grzywkę i śliczne niebieskie oczy. Ohh... od razu się w nich zakochałam.
-Bo to oczy są obrazem duszy. Pani powiedziała nam to w szkole.
-tak kochanie..to jego oczy sprawiły, że nagle zrobiło mi się ciepło.
Zaproponował mi wspólną wigilę. Do tej pory pamiętam jego słowa. to była moja najpiękniejsza wigilia jaką przeżyłam...
-Babciu a opowiedz mi jeszcze jak ci się oświadczył, proooooszę
-No nie wiem . Jest już późno...
-Babciu, ale prooszę Cię...- powiedziała dziewczynka i zrobiła smutną minkę do starszej kobiety.
-No dobrze. Po wigilii powiedziałam mu, że nie mam gdzie mieszkać i pozwolił mi u siebie zamieszkać. Nadal fascynowały mnie jego oczy. Fascynują mnie do dzisiaj...Ale wracając do oświadczyn. Zanim do nich doszło byliśmy ze sobą 3 lata. Potem przyniósł do domu kwiaty i wielki pierścionek z diamentem.
-Babciu on tak bardzo cię kochał!
-tak ... a ja jego.
-A ma babcia jakieś zdjęcia dziadka?
-Mam bardzo dużo. Chcesz je zobaczyć?
-taak! ... ale najpierw możesz mi opowiedzieć jeszcze o waszym życiu ?
-No dobrze. Ale krótko. Nasze życie było piękne. Chodziliśmy razem wszędzie. Na zakupy, do parku, na rolki, do kawiarni... i w końcu pojawiła się twoja mama.
-Ooo super ! I co dalej ?
-Potem zajęliśmy się naszym dzieckiem i byliśmy szczęśliwą rodziną. Ale po pewnym czasie Louis zachorował.. modliłam się o niego, ale umarł... Jego ostatnie słowa to "Pozwól mi odejść...a kiedy nasza córka będzie miała dzieci ... ukochaj je ode mnie ..." i wtedy zasnął..na wieki... - starsza pani przetarła zapłakane oko.
-to smutne babciu...to może pójdziemy oglądać zdjęcia ?
-Dobrze chodźmy, kochanie. - dziewczynka wzięła babcię za rękę.
*pół godziny później*
-No to idź już spać. - kobieta pocałowała wnuczkę w czoło.
-Dobranoc babciu.
-Dobranoc. - kiedy babcia wyszła z pokoju dziewczynka zaczęła mówić jakby sama do siebie -
-Dziadku, jeżeli mnie słyszysz to wiedz, że babcia ukochała mnie od ciebie. Dziękuję ci, że pomogłeś jej tamtej wigilii. tak bardzo chciałabym cię teraz przytulić...Wesołych świąt dziadku.
"Bo zauroczyły mnie jego niebieskie oczy"






