Było lato 1999. Słońce ogrzewało każdy zakątek Las Vegas - miejsca mojego zamieszkania. Wtedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Sprzedawałam napoje na plaży, ale nie była to praca moich marzeń. Cały czas podziwiałam surferów, aż pewnego dnia ujrzałam jego. Niebieskookiego blondyna płynącego po falach. Był taki przystojny. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Wyszedł z wody i podszedł kupić napój.
- Poproszę wodę - powiedział swoim męskim głosem, a ja sięgnęłam po butelkę wody
- Proszę - powiedziałam i nastała cisza.
- Nie jest ci w tym za gorąco? - uśmiechnął się patrząc na mój firmowy t-shirt z długim rękawem
- Trochę - powiedziałam nieśmiale. Cisza.
- Jak masz na imię?
- Lanny... - nie spytałam o jego imię - czemu się tak na mnie gapisz?
- Bo jesteś piękna - powiedział, a jego oczy stały się jeszcze bardziej niebieskie.
Zawstydziłam się.
- hmm masz jutro czas?
- Przecież my się nie znamy - powiedziałam nie patrząc na niego.
- Jeżeli zgodzisz się pójść ze mną do kina, to się poznamy - znowu się uśmiechnął wywołując u mnie coraz większe rumieńce
- No to jesteśmy umówieni - po długiej chwili zastanawiania, zgodziłam się. Wtedy chwycił moją rękę, pocałował ją bez odrywania ode mnie oczu i odszedł. Zauważyłam że zostawił kartkę z jego numerem telefonu. Przez resztę dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zastanawiałam się czemu mnie zaprosił, skoro mnie nie znał? Ale w tamtym momencie było to dla mnie nie ważne. Zauroczył mnie, ale nie czułam miłości, nawet mi się nie podobał.
Następnego dnia zadzwoniłam pod numer z kartki. Poczta głosowa. Zadzwoniłam drugi raz.
- Halo? - odezwał się znajomy mi głos, to był on
- Emmm cześć... tu... tu Lanny... - nadal byłam onieśmielona
- Witaj, Lanny. Jak tam? - zaczął rozmowę zupełnie tak jakbyśmy znali się już co najmniej miesiąc.
- Całkiem dobrze, to o której... o której do tego kina? - spytałam trochę pewniej niż przedtem.
- Dzisiaj o 20.00 będę pod twoim domem, musisz mi tylko podać twój adres
- Super, akurat dziś mam wolne... - powiedziałam mu mój adres i trochę pogadaliśmy po czym zakończyliśmy rozmowę.
Miałam cały dzień na przygotowania. Wyszłam na balkon. "Ciepło, lekki wiatr, dużo słońca" pomyślałam i zaczęłam przygotowywać strój. W końcu ubrałam jasne, cienkie dżinsy i różowy top na ramiączkach. Włosy miałam spięte w koka. Nie stroiłam się. Uważałam to za zwykłe spotkanie znajomych.
Wybiła godzina 8 wieczorem i samochód podjechał pod mój dom. Pojechaliśmy do najbliższego kina. On wybrał film, ale mnie też podobał się jego wybór. Wybrał "Tylko mnie kochaj".
Weszliśmy na salę kinową i usiedliśmy na miejsca. Film się zaczął. W połowie zorientowałam się że nie znam jego imienia. Szturchnęłam go lekko w ramie.
- Coś się stało?
- Nie znam twojego imienia...
- Luke - powiedział - mam na imię Luke - i zamilkł.
Film się skończył. Luke odprowadził mnie do domu, trochę pogadaliśmy i koniec. Podobał mi się, ale nie czułam miłości. Po tym dniu Luke'a nie było na plaży, nie dzwonił, nie pisał. Pustka.
Tydzień później zadzwonił mój telefon. "Mama" pomyślałam. Spojrzałam na telefon, to nie była mama tylko on. Po tygodniu ciszy w końcu zadzwonił.
- Luke? - odebrałam
- Lanny, wybacz że się nie odzywałem, ale... nie ważne
- Nie ma sprawy
- Może chciałabyś gdzieś ze mną wyjść?
- A kiedy?
- Może jutro?
- Jutro nie mogę, jestem umówiona - tak naprawdę nie miałam nic do roboty, ale chłopacy lubią niedostępne dziewczyny
- Yhm, to może w piątek?
- Dobrze, niech będzie piątek
- To do zobaczenia, Lanny - rozłączyłam się.
W piątek, ubrałam się już jak na typową randkę. Założyłam zwiewną sukienkę w kwiatki, włosy miałam rozpuszczone.
Podjechał pod mój dom.
- Pięknie wyglądasz - powiedział otwierając mi drzwi
- To gdzie jedziemy?
- Na plażę
Byłam bardzo ciekawa tego wieczoru. Chodziliśmy po plaży przy zachodzie słońca. Całkiem romantycznie.
- Opowiedz mi coś o sobie - przerwał ciszę
- A co byś chciał wiedzieć?
- Wszystko
- Nie za dużo jak na jedną randkę?
- Czyli jesteśmy na randce? - powiedział z uśmiechem. Zarumieniłam się.
Następną godzinę rozmawialiśmy o mnie i o nim.
W pewnym momencie usłyszeliśmy muzykę, dobiegającą z wesela na drugiej połowie plaży.
- Mogę prosić do tańca? - powiedział podając mi dłoń
- Z przyjemnością - zaśmiałam się.
Tańcząc z nim czułam się jak w niebie, lub wyżej. Tak, wyżej. Pod koniec piosenki pocałował mnie. Po pocałunku jeszcze patrzeliśmy na siebie. Miał piękne oczy.
Po tym odprowadził mnie do domu. Wysiadając z auta powiedziałam:
- dziękuję - i pobiegłam do domu. Chyba się zakochałam.
Następnego ranka musiałam iść do pracy. Nie mogłam się skupić, bo ciągle myślałam o Luke'u. Podszedł do mnie.
- Cześć - powiedział, a jego oczy nie były takie jak wcześniej. Wiedziałam, że coś się stało. - mogę z tobą porozmawiać?
- Jasne, chodź - groziło mi to wyrzuceniem z pracy, ale zgodziłam się
- Kocham cię - powiedział patrząc na mnie
- Luke... - włożył palec na moje usta, uciszając mnid
- Kocham się i wiem że to absurd bo znamy się zaledwie kilka dni, ale kocham się Lanny Amsword. Musisz wiedzieć, że... ja... ja mam raka. To zaawansowany nowotwór, nie do uleczenia. Zdiagnozowali go u mnie w wieku 14 lat. Boję się że cię skrzywdzę, nie chcę zostawić cię samej... nie chcę...
- Luke...nie wiem co powiedzieć... - po chwili zastanowienia odpowiedziałam - ja też cię kocham. I nie pozwolę ci umrzeć rozumiesz? Nie pozwolę... - obaj płakaliśmy w swoich objęciach.
Spędziliśmy razem piękne 2 tygodnie po czym wylądował w szpilalu na OIOM-ie. Obserwowałam przez szybę jak lekarze walczą o jego życie. Zmarł.
Jego rodzice zaczęli mnie pocieszać, ale oni też płakali. Byłam zrozpaczona.
-Jedź do domu, odpocznij - powiedziała mama Luke'a zmuszając się do uśmiechu.
Godzinę później dostałam SMS-a :
"Droga Lanny, mój syn zostawił u nas list do ciebie. Przyjedź proszę. Rodzice Luke'a"
Od razu wyszłam z domu i pojechałam do państwa Luke Hemmings. Odebrałam list i otworzyłam go.
"Kochana Lanny, wiem że nie znaliśmy się długo, ale moja miłość do ciebie była większa niż wszystkie miłości na świecie razem wzięte. Wiem że teraz płaczesz, ale nie płacz kochanie. Ułóż sobie życie, załóż rodzinę. Będę na ciebie czekał, tam do góry. Kiedy już tam trafisz będziemy razem do końca. Kocham cię, Luke"
W domu zamknęłam się w łazience i podcięłam sobie żyły.
Idę do ciebie.
Idę.