Było lato 1999. Słońce ogrzewało każdy zakątek Las Vegas - miejsca mojego zamieszkania. Wtedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Sprzedawałam napoje na plaży, ale nie była to praca moich marzeń. Cały czas podziwiałam surferów, aż pewnego dnia ujrzałam jego. Niebieskookiego blondyna płynącego po falach. Był taki przystojny. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Wyszedł z wody i podszedł kupić napój.
- Poproszę wodę - powiedział swoim męskim głosem, a ja sięgnęłam po butelkę wody
- Proszę - powiedziałam i nastała cisza.
- Nie jest ci w tym za gorąco? - uśmiechnął się patrząc na mój firmowy t-shirt z długim rękawem
- Trochę - powiedziałam nieśmiale. Cisza.
- Jak masz na imię?
- Lanny... - nie spytałam o jego imię - czemu się tak na mnie gapisz?
- Bo jesteś piękna - powiedział, a jego oczy stały się jeszcze bardziej niebieskie.
Zawstydziłam się.
- hmm masz jutro czas?
- Przecież my się nie znamy - powiedziałam nie patrząc na niego.
- Jeżeli zgodzisz się pójść ze mną do kina, to się poznamy - znowu się uśmiechnął wywołując u mnie coraz większe rumieńce
- No to jesteśmy umówieni - po długiej chwili zastanawiania, zgodziłam się. Wtedy chwycił moją rękę, pocałował ją bez odrywania ode mnie oczu i odszedł. Zauważyłam że zostawił kartkę z jego numerem telefonu. Przez resztę dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zastanawiałam się czemu mnie zaprosił, skoro mnie nie znał? Ale w tamtym momencie było to dla mnie nie ważne. Zauroczył mnie, ale nie czułam miłości, nawet mi się nie podobał.
Następnego dnia zadzwoniłam pod numer z kartki. Poczta głosowa. Zadzwoniłam drugi raz.
- Halo? - odezwał się znajomy mi głos, to był on
- Emmm cześć... tu... tu Lanny... - nadal byłam onieśmielona
- Witaj, Lanny. Jak tam? - zaczął rozmowę zupełnie tak jakbyśmy znali się już co najmniej miesiąc.
- Całkiem dobrze, to o której... o której do tego kina? - spytałam trochę pewniej niż przedtem.
- Dzisiaj o 20.00 będę pod twoim domem, musisz mi tylko podać twój adres
- Super, akurat dziś mam wolne... - powiedziałam mu mój adres i trochę pogadaliśmy po czym zakończyliśmy rozmowę.
Miałam cały dzień na przygotowania. Wyszłam na balkon. "Ciepło, lekki wiatr, dużo słońca" pomyślałam i zaczęłam przygotowywać strój. W końcu ubrałam jasne, cienkie dżinsy i różowy top na ramiączkach. Włosy miałam spięte w koka. Nie stroiłam się. Uważałam to za zwykłe spotkanie znajomych.
Wybiła godzina 8 wieczorem i samochód podjechał pod mój dom. Pojechaliśmy do najbliższego kina. On wybrał film, ale mnie też podobał się jego wybór. Wybrał "Tylko mnie kochaj".
Weszliśmy na salę kinową i usiedliśmy na miejsca. Film się zaczął. W połowie zorientowałam się że nie znam jego imienia. Szturchnęłam go lekko w ramie.
- Coś się stało?
- Nie znam twojego imienia...
- Luke - powiedział - mam na imię Luke - i zamilkł.
Film się skończył. Luke odprowadził mnie do domu, trochę pogadaliśmy i koniec. Podobał mi się, ale nie czułam miłości. Po tym dniu Luke'a nie było na plaży, nie dzwonił, nie pisał. Pustka.
Tydzień później zadzwonił mój telefon. "Mama" pomyślałam. Spojrzałam na telefon, to nie była mama tylko on. Po tygodniu ciszy w końcu zadzwonił.
- Luke? - odebrałam
- Lanny, wybacz że się nie odzywałem, ale... nie ważne
- Nie ma sprawy
- Może chciałabyś gdzieś ze mną wyjść?
- A kiedy?
- Może jutro?
- Jutro nie mogę, jestem umówiona - tak naprawdę nie miałam nic do roboty, ale chłopacy lubią niedostępne dziewczyny
- Yhm, to może w piątek?
- Dobrze, niech będzie piątek
- To do zobaczenia, Lanny - rozłączyłam się.
W piątek, ubrałam się już jak na typową randkę. Założyłam zwiewną sukienkę w kwiatki, włosy miałam rozpuszczone.
Podjechał pod mój dom.
- Pięknie wyglądasz - powiedział otwierając mi drzwi
- To gdzie jedziemy?
- Na plażę
Byłam bardzo ciekawa tego wieczoru. Chodziliśmy po plaży przy zachodzie słońca. Całkiem romantycznie.
- Opowiedz mi coś o sobie - przerwał ciszę
- A co byś chciał wiedzieć?
- Wszystko
- Nie za dużo jak na jedną randkę?
- Czyli jesteśmy na randce? - powiedział z uśmiechem. Zarumieniłam się.
Następną godzinę rozmawialiśmy o mnie i o nim.
W pewnym momencie usłyszeliśmy muzykę, dobiegającą z wesela na drugiej połowie plaży.
- Mogę prosić do tańca? - powiedział podając mi dłoń
- Z przyjemnością - zaśmiałam się.
Tańcząc z nim czułam się jak w niebie, lub wyżej. Tak, wyżej. Pod koniec piosenki pocałował mnie. Po pocałunku jeszcze patrzeliśmy na siebie. Miał piękne oczy.
Po tym odprowadził mnie do domu. Wysiadając z auta powiedziałam:
- dziękuję - i pobiegłam do domu. Chyba się zakochałam.
Następnego ranka musiałam iść do pracy. Nie mogłam się skupić, bo ciągle myślałam o Luke'u. Podszedł do mnie.
- Cześć - powiedział, a jego oczy nie były takie jak wcześniej. Wiedziałam, że coś się stało. - mogę z tobą porozmawiać?
- Jasne, chodź - groziło mi to wyrzuceniem z pracy, ale zgodziłam się
- Kocham cię - powiedział patrząc na mnie
- Luke... - włożył palec na moje usta, uciszając mnid
- Kocham się i wiem że to absurd bo znamy się zaledwie kilka dni, ale kocham się Lanny Amsword. Musisz wiedzieć, że... ja... ja mam raka. To zaawansowany nowotwór, nie do uleczenia. Zdiagnozowali go u mnie w wieku 14 lat. Boję się że cię skrzywdzę, nie chcę zostawić cię samej... nie chcę...
- Luke...nie wiem co powiedzieć... - po chwili zastanowienia odpowiedziałam - ja też cię kocham. I nie pozwolę ci umrzeć rozumiesz? Nie pozwolę... - obaj płakaliśmy w swoich objęciach.
Spędziliśmy razem piękne 2 tygodnie po czym wylądował w szpilalu na OIOM-ie. Obserwowałam przez szybę jak lekarze walczą o jego życie. Zmarł.
Jego rodzice zaczęli mnie pocieszać, ale oni też płakali. Byłam zrozpaczona.
-Jedź do domu, odpocznij - powiedziała mama Luke'a zmuszając się do uśmiechu.
Godzinę później dostałam SMS-a :
"Droga Lanny, mój syn zostawił u nas list do ciebie. Przyjedź proszę. Rodzice Luke'a"
Od razu wyszłam z domu i pojechałam do państwa Luke Hemmings. Odebrałam list i otworzyłam go.
"Kochana Lanny, wiem że nie znaliśmy się długo, ale moja miłość do ciebie była większa niż wszystkie miłości na świecie razem wzięte. Wiem że teraz płaczesz, ale nie płacz kochanie. Ułóż sobie życie, załóż rodzinę. Będę na ciebie czekał, tam do góry. Kiedy już tam trafisz będziemy razem do końca. Kocham cię, Luke"
W domu zamknęłam się w łazience i podcięłam sobie żyły.
Idę do ciebie.
Idę.
Our Moment
czwartek, 10 lipca 2014
poniedziałek, 23 grudnia 2013
UWAGA INFO :)
W związku z jutrzejszymi urodzinami naszego Louisa powstały różne akcje na twitterze, ale ta mnie najbardziej zachwyciła więc postanowiłam ona najbardziej spodoba się Louisowi :)
Więc tak :
- Nosimy paski
- Jemy marchewki
- Mówimy na wszystkich 'wieśniak' xD
- Jesteśmy bezczelni
- Mówimy z brytyjskim akcentem
- Sprawiamy, żeby '#happybirthdaylouis' trafiło do trendów
- Piszemy na nadgarstku "Boo Bear"
jest też druga akcja która mi się spodobała.
Ustawiamy sobie ta twitterze to zdjęcie na ikonkę i dajemy nazwę "I'M FEELENG 22" :) dla zabawy ;p
Więc tak :
- Nosimy paski
- Jemy marchewki
- Mówimy na wszystkich 'wieśniak' xD
- Jesteśmy bezczelni
- Mówimy z brytyjskim akcentem
- Sprawiamy, żeby '#happybirthdaylouis' trafiło do trendów
- Piszemy na nadgarstku "Boo Bear"
jest też druga akcja która mi się spodobała.
Ustawiamy sobie ta twitterze to zdjęcie na ikonkę i dajemy nazwę "I'M FEELENG 22" :) dla zabawy ;p
to tyle :)
sobota, 21 grudnia 2013
Imagin o Larrym
Po wywiadzie Louis, Harry i Niall wybrali się do kawiarni. Liam i Zayn poszli ze swoimi dziewczynami na zakupy. Niall znał tajemnicę Larrego więc przy nim chłopacy mogli być sobą.
-Louis ja już tak nie mogę ...
-Nie martw się kochanie damy radę. Razem.
-Ale ja już mam dosyć ukrywania się ! - krzyknął Harry i trzasnął ręką o stół.
-Harry usiądź bo ludzie na nas patrzą..- szepnął Niall - rozumiem cię, ale jeszcze trochę to się skończy.
-...mam nadzieję - powiedział Hazz i przytulił mocno swojego chłopaka.
Po rozmowie dołączyli do Zayna i Liama udając jakby nic się nie stało. W głowie Harrego tkwiło milion myśli o jego związku z Louisem:
"Czy to ma sens?"
"Dlaczego musimy się ukrywać?"
"Czy to coś dziwnego?"
Niestety nie mógł odpowiedzieć na te pytania. Ale musiał sobie z nimi porodzić bo kochał Louisa.
Louis miał podobne myśli, ale on bardziej radził sobie z tą tajemnicą. Nie wiedział tylko po co ma udawać, że kocha Eleanor. W końcu była ona tylko jego przyjaciółką. Nic więcej.
Następnego dnia było tak samo. Chodzili na ulicy trzymając się za ręce ale nikt nie zwracał na nich uwagi. W głowie tysiąc myśli, a obok ukochana osoba. I to piękne uczucie. Kiedy podeszła do nich fanka musieli odłączyć ręce aby nic nie podejrzewała. Musieli odejść od siebie na kilka metrów. Dali autograf. Zrobili z nimi zdjęcie. Fanki odeszły a oni znów mogli poczuć się jak w bajce. Razem. Obok siebie. Nikt nie zdawał sobie sprawy z ich uczucia. A oni szli. Szli trzymając się za ręce. A w głowie myśl:
-Louis ja już tak nie mogę ...
-Nie martw się kochanie damy radę. Razem.
-Ale ja już mam dosyć ukrywania się ! - krzyknął Harry i trzasnął ręką o stół.
-Harry usiądź bo ludzie na nas patrzą..- szepnął Niall - rozumiem cię, ale jeszcze trochę to się skończy.
-...mam nadzieję - powiedział Hazz i przytulił mocno swojego chłopaka.
Po rozmowie dołączyli do Zayna i Liama udając jakby nic się nie stało. W głowie Harrego tkwiło milion myśli o jego związku z Louisem:
"Czy to ma sens?"
"Dlaczego musimy się ukrywać?"
"Czy to coś dziwnego?"
Niestety nie mógł odpowiedzieć na te pytania. Ale musiał sobie z nimi porodzić bo kochał Louisa.
Louis miał podobne myśli, ale on bardziej radził sobie z tą tajemnicą. Nie wiedział tylko po co ma udawać, że kocha Eleanor. W końcu była ona tylko jego przyjaciółką. Nic więcej.
Następnego dnia było tak samo. Chodzili na ulicy trzymając się za ręce ale nikt nie zwracał na nich uwagi. W głowie tysiąc myśli, a obok ukochana osoba. I to piękne uczucie. Kiedy podeszła do nich fanka musieli odłączyć ręce aby nic nie podejrzewała. Musieli odejść od siebie na kilka metrów. Dali autograf. Zrobili z nimi zdjęcie. Fanki odeszły a oni znów mogli poczuć się jak w bajce. Razem. Obok siebie. Nikt nie zdawał sobie sprawy z ich uczucia. A oni szli. Szli trzymając się za ręce. A w głowie myśl:
"...mam nadzieję że pewnego dnia..."
piątek, 13 grudnia 2013
Imagin o Liamie
Opowiem wam historię pewnego chłopca. Nazywał się Liam Payne. Był dobrym dzieckiem. Niestety on był chory. Większość swojego czasu spędzał w szpitalu. Codziennie dostawał po 32 zastrzyki w ramię - rano i wieczorem. Ale on i tak cieszył się życiem. Był ruchliwy, dobrze się uczył. Jedyne co go męczyło to brak przyjaciół. Na swoje 16-te urodziny zaprosił całą klasę, ale ... nikt nie przyszedł.
"Mamo chciałbym mieć przyjaciół"
"Będziesz miał"
"Obiecujesz?"
"Obiecuję"
Gdzie byli ci przyjaciele wtedy ? Na jego 16-tych urodzinach ? "Przyjaciele" pojawili się dopiero jak znalazł prawdziwych przyjaciół : Niall, Louis, Harry i Zayn. Oni go kochali jak brata. Pomagali mu w każdej sprawie. I Danielle - jego była dziewczyna. to są jedyne osoby które pomagały mu zawsze A gdzie w tej historii jestem ja ? Ja jestem w ich sercach. W sercach One Direction. Jestem Directioner.
Liam to wspaniały chłopak, który mimo przeciwności losu jest szczęśliwy. Ma talent. Sophia jego dziewczyna która znała go przed sławą. Ale gdzie była wtedy gdy Liam nie był sławny? Była tam gdzie reszta - z daleka od Liama. Jedyną przyjaciółką chłopaka była jego mama. A gdzie jest teraz ? Ze zwykłego chłopaka do gwiazdy światowego formatu. Nie. On nigdy nie był zwykły. On zawsze był jest i będzie nadzwyczajny.
LIAM KOCHAMY CIĘ!
"Mamo chciałbym mieć przyjaciół"
"Będziesz miał"
"Obiecujesz?"
"Obiecuję"
Gdzie byli ci przyjaciele wtedy ? Na jego 16-tych urodzinach ? "Przyjaciele" pojawili się dopiero jak znalazł prawdziwych przyjaciół : Niall, Louis, Harry i Zayn. Oni go kochali jak brata. Pomagali mu w każdej sprawie. I Danielle - jego była dziewczyna. to są jedyne osoby które pomagały mu zawsze A gdzie w tej historii jestem ja ? Ja jestem w ich sercach. W sercach One Direction. Jestem Directioner.
Liam to wspaniały chłopak, który mimo przeciwności losu jest szczęśliwy. Ma talent. Sophia jego dziewczyna która znała go przed sławą. Ale gdzie była wtedy gdy Liam nie był sławny? Była tam gdzie reszta - z daleka od Liama. Jedyną przyjaciółką chłopaka była jego mama. A gdzie jest teraz ? Ze zwykłego chłopaka do gwiazdy światowego formatu. Nie. On nigdy nie był zwykły. On zawsze był jest i będzie nadzwyczajny.
LIAM KOCHAMY CIĘ!
niedziela, 1 grudnia 2013
Imagin z Zaynem
*twoimi oczami*
Był słodki, kochany, namiętny. Zayn Malik. Spotkałam go zimą w kawiarence. Mało romantyczne, ale go spotkałam. Poznaliśmy się przypadkowo. Ja byłam tam sama, a on z czwórką przyjaciół. Niall, Louis ,Liam, Harry. Zayn wylał na mnie kawę. Aaa do tej pory czuję ten ból. Ale warto było poczuć ból jeśli miało się poznać takiego świetnego faceta. Czuł się winny mojemu "poparzeniu" i zaprosił mnie na herbatę (bo na kawę nie chciał już nawet patrzeć). Stało się to miesiąc temu. Zayn nie jest wielkim romantykiem ale potrafi prawić komplementy. Na tą naszą herbatkę przyniósł mi koszyk ze słodyczami. On chyba nie widział że nie nie jestem dzieckiem, ale od początku coś do niego poczułam i nie umiałam się gniewać. Jedynym romantycznym gestem była karteczka w środku koszyka. Na niej napisany był jego numer i napis "Dzwoń kiedy zechcesz :) nawet o 2.00 w nocy". to było kochane, bo przecież prawie się nie znaliśmy. No ale miałam numer to zadzwoniłam. Spytałam się czy nie chciał by iść ze mną na mecz (moja koleżanka nie mogła iść a miałam dwa bilety). Byłam bardzo szczęśliwa kiedy się zgodził. Moje serce zaczęło bić szybciej. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Ludzie uważali, że mam kamienne serce i szczerze ja też tak uważałam ...ale wtedy poczułam jakby moje uczucia odżyły! Obdzwoniłam wszystkich znajomych przepraszając ich za moje stare zachowanie. Byłam podła i wiem to. Nie raz słyszałam przez telefon :
"Serio przepraszasz ?"
"{t.i} co ci się stało ? " <śmiech>
Ale ja się naprawdę zmieniłam w chwili kiedy się w nim zakochałam. Dzięki niemu zrozumiałam co to są uczucia. Odzyskałam też przyjaciółkę. Po pierwszej randce z Zaynem zaczęliśmy się umawiać na więcej. W końcu zostaliśmy parą. to był mój pierwszy prawdziwy związek. Pewnego dnia (w 2 rocznicę naszego bycia razem) Zayn zabrał mnie nad morze. to był najbardziej romantyczny gest jaki uczynił. Przed wszystkimi uklęknął przede mną i poprosił mnie o rękę. Zaczęłam płakać. Oczywiście zgodziłam się. Później on mnie pocałował..trudno się przyznać ale to był mój pierwszy pocałunek.
Nigdy nie wierzyłabym, że można zakochać się tak po prostu.
Był słodki, kochany, namiętny. Zayn Malik. Spotkałam go zimą w kawiarence. Mało romantyczne, ale go spotkałam. Poznaliśmy się przypadkowo. Ja byłam tam sama, a on z czwórką przyjaciół. Niall, Louis ,Liam, Harry. Zayn wylał na mnie kawę. Aaa do tej pory czuję ten ból. Ale warto było poczuć ból jeśli miało się poznać takiego świetnego faceta. Czuł się winny mojemu "poparzeniu" i zaprosił mnie na herbatę (bo na kawę nie chciał już nawet patrzeć). Stało się to miesiąc temu. Zayn nie jest wielkim romantykiem ale potrafi prawić komplementy. Na tą naszą herbatkę przyniósł mi koszyk ze słodyczami. On chyba nie widział że nie nie jestem dzieckiem, ale od początku coś do niego poczułam i nie umiałam się gniewać. Jedynym romantycznym gestem była karteczka w środku koszyka. Na niej napisany był jego numer i napis "Dzwoń kiedy zechcesz :) nawet o 2.00 w nocy". to było kochane, bo przecież prawie się nie znaliśmy. No ale miałam numer to zadzwoniłam. Spytałam się czy nie chciał by iść ze mną na mecz (moja koleżanka nie mogła iść a miałam dwa bilety). Byłam bardzo szczęśliwa kiedy się zgodził. Moje serce zaczęło bić szybciej. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Ludzie uważali, że mam kamienne serce i szczerze ja też tak uważałam ...ale wtedy poczułam jakby moje uczucia odżyły! Obdzwoniłam wszystkich znajomych przepraszając ich za moje stare zachowanie. Byłam podła i wiem to. Nie raz słyszałam przez telefon :
"Serio przepraszasz ?"
"{t.i} co ci się stało ? " <śmiech>
Ale ja się naprawdę zmieniłam w chwili kiedy się w nim zakochałam. Dzięki niemu zrozumiałam co to są uczucia. Odzyskałam też przyjaciółkę. Po pierwszej randce z Zaynem zaczęliśmy się umawiać na więcej. W końcu zostaliśmy parą. to był mój pierwszy prawdziwy związek. Pewnego dnia (w 2 rocznicę naszego bycia razem) Zayn zabrał mnie nad morze. to był najbardziej romantyczny gest jaki uczynił. Przed wszystkimi uklęknął przede mną i poprosił mnie o rękę. Zaczęłam płakać. Oczywiście zgodziłam się. Później on mnie pocałował..trudno się przyznać ale to był mój pierwszy pocałunek.
Nigdy nie wierzyłabym, że można zakochać się tak po prostu.
*Oczami Zayna*
Patrzyłem na nią od wejścia do kawiarni. Była urocza. Wylanie kawy to był przypadek, ale wyjątkowo trafny. Ona myślała, że zaprosiłem ją, bo miałem wyrzuty sumienia ale tak naprawdę od razu się zakochałem. Na herbatce dałem jej koszyk ze słodyczami (wiem dałem plamę!) ale do środka włożyłem karteczkę z moim numerem. Nie będę przedłużał zadzwoniła do mnie i zaprosiła mnie na mecz. Oczywiście że chciałem z nią iść ! Po kilku randkach więcej [t.i.] i ja zostaliśmy parą. Starałem się być jak najlepszym partnerem. Więc w naszą 2 rocznicę zaprosiłem ją na rankę naszego życia. Byłem najbardziej romantyczny jakim umiałem być. W końcu poprosiłem ją o rękę. W momencie kiedy powiedziała "tak" byłem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie! Kocham cie [t.i.]!
środa, 27 listopada 2013
Imagin o Louisie
Wnuczka zapytała swojej babci w święta.
-Babciu..a jaki był dziadek?
-... - po chwili przerwy kobieta odpowiedziała - był wspaniały kochanie.
-Opowiesz mi jak się poznaliście ?
-...no nie wiem... masz dopiero 11 lat...
-babciu proszę!
-No dobrze... więc poznaliśmy się w grudniu tuż przed wigilią...było zimno, a ja błąkałam się sama po ulicy..
-Nie miałaś domu ? - wtrąciła wnuczka.
-Niestety nie ... moja mama było alkoholiczką... nie kochała mnie ...i nie chciała mnie przyjąć do swojego domu...
-Przykro mi babciu..
- ... mam opowiadać dalej ?
-taak - powiedziała 11-latka i usiadła na dywanie.
-Więc błąkałam się po ulicy. Nie miałam ładnych rzeczy, telefonu, nikt nie chciał mi pomóc. Usiadłam bez silnie na ośnieżoną ziemię...aż w końcu zobaczyłam mężczyznę. Miałam wtedy 20 lat, a on nie wyglądał na więcej niż 22. Miał brązową grzywkę i śliczne niebieskie oczy. Ohh... od razu się w nich zakochałam.
-Bo to oczy są obrazem duszy. Pani powiedziała nam to w szkole.
-tak kochanie..to jego oczy sprawiły, że nagle zrobiło mi się ciepło.
Zaproponował mi wspólną wigilę. Do tej pory pamiętam jego słowa. to była moja najpiękniejsza wigilia jaką przeżyłam...
-Babciu a opowiedz mi jeszcze jak ci się oświadczył, proooooszę
-No nie wiem . Jest już późno...
-Babciu, ale prooszę Cię...- powiedziała dziewczynka i zrobiła smutną minkę do starszej kobiety.
-No dobrze. Po wigilii powiedziałam mu, że nie mam gdzie mieszkać i pozwolił mi u siebie zamieszkać. Nadal fascynowały mnie jego oczy. Fascynują mnie do dzisiaj...Ale wracając do oświadczyn. Zanim do nich doszło byliśmy ze sobą 3 lata. Potem przyniósł do domu kwiaty i wielki pierścionek z diamentem.
-Babciu on tak bardzo cię kochał!
-tak ... a ja jego.
-A ma babcia jakieś zdjęcia dziadka?
-Mam bardzo dużo. Chcesz je zobaczyć?
-taak! ... ale najpierw możesz mi opowiedzieć jeszcze o waszym życiu ?
-No dobrze. Ale krótko. Nasze życie było piękne. Chodziliśmy razem wszędzie. Na zakupy, do parku, na rolki, do kawiarni... i w końcu pojawiła się twoja mama.
-Ooo super ! I co dalej ?
-Potem zajęliśmy się naszym dzieckiem i byliśmy szczęśliwą rodziną. Ale po pewnym czasie Louis zachorował.. modliłam się o niego, ale umarł... Jego ostatnie słowa to "Pozwól mi odejść...a kiedy nasza córka będzie miała dzieci ... ukochaj je ode mnie ..." i wtedy zasnął..na wieki... - starsza pani przetarła zapłakane oko.
-to smutne babciu...to może pójdziemy oglądać zdjęcia ?
-Dobrze chodźmy, kochanie. - dziewczynka wzięła babcię za rękę.
*pół godziny później*
-No to idź już spać. - kobieta pocałowała wnuczkę w czoło.
-Dobranoc babciu.
-Dobranoc. - kiedy babcia wyszła z pokoju dziewczynka zaczęła mówić jakby sama do siebie -
-Dziadku, jeżeli mnie słyszysz to wiedz, że babcia ukochała mnie od ciebie. Dziękuję ci, że pomogłeś jej tamtej wigilii. tak bardzo chciałabym cię teraz przytulić...Wesołych świąt dziadku.
"Bo zauroczyły mnie jego niebieskie oczy"
piątek, 22 listopada 2013
Krótki imagin o Harrym
Czytając włącz tą piosenkę i czytaj bardzo wolno:
http://www.youtube.com/watch?v=ITHCvpK50-g
Nie widziałam go tak dawno... tak bardzo tęsknię... poznałam go w bibliotece nazywał się Harry Styles. ... teraz jego już nie ma ... dlaczego ? ... Wspominam te czasy... czasy w których się wygłupialiśmy... kiedy zrobił mi niespodziankę ... kiedy przyniósł mi różę... kiedy braliśmy ślub ... kiedy ocalił mi życie ... tak. .. ocalił je ... gdyby nie on byłabym teraz tam ... w lepszym świecie ... ale on zrobił to za mnie ... on .. on umarł za mnie . Mówiłam mu żeby tego nie robił... znalazłby się inny dawca ... potrzebny był mi przeszczep serca... ale ... ale bez niego to ja już nie chcę ... nie chcę żyć.... to on trzymał mnie za rękę kiedy było mi źle, to on śpiewał mi gdy bałam się, że umrę, to on kochał mnie do końca a ja kocham jego ... kochałam , kocham i będę go kochać cokolwiek się stanie ... chcę być z nim ... chcę leżeć koło niego ... wystarczy, że wezmę nóż ... i będę tam .. koło niego... ale on by tego nie chciał . Nie wiem co robić .. bez nie go to wszystko nie ma sensu.. bez niego nie ma mnie ... odszedł więc ja też odejdę ... Nie umiem żyć wspomnieniami ... nie umiem żyć zdjęciami .. nie umiem żyć marzeniami... nie umiem żyć bez niego ...
http://www.youtube.com/watch?v=ITHCvpK50-g
Nie widziałam go tak dawno... tak bardzo tęsknię... poznałam go w bibliotece nazywał się Harry Styles. ... teraz jego już nie ma ... dlaczego ? ... Wspominam te czasy... czasy w których się wygłupialiśmy... kiedy zrobił mi niespodziankę ... kiedy przyniósł mi różę... kiedy braliśmy ślub ... kiedy ocalił mi życie ... tak. .. ocalił je ... gdyby nie on byłabym teraz tam ... w lepszym świecie ... ale on zrobił to za mnie ... on .. on umarł za mnie . Mówiłam mu żeby tego nie robił... znalazłby się inny dawca ... potrzebny był mi przeszczep serca... ale ... ale bez niego to ja już nie chcę ... nie chcę żyć.... to on trzymał mnie za rękę kiedy było mi źle, to on śpiewał mi gdy bałam się, że umrę, to on kochał mnie do końca a ja kocham jego ... kochałam , kocham i będę go kochać cokolwiek się stanie ... chcę być z nim ... chcę leżeć koło niego ... wystarczy, że wezmę nóż ... i będę tam .. koło niego... ale on by tego nie chciał . Nie wiem co robić .. bez nie go to wszystko nie ma sensu.. bez niego nie ma mnie ... odszedł więc ja też odejdę ... Nie umiem żyć wspomnieniami ... nie umiem żyć zdjęciami .. nie umiem żyć marzeniami... nie umiem żyć bez niego ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







